To się powtarza. A raczej dzieje się to na nową, większą skalę.

Meteorolodzy z Narodowej Administracji Oceanicznej i Atmosferycznej (NOAA) obserwują wyłanianie się „super” El Niño z głębin Oceanu Spokojnego. To już nie jest zwykła sezonowa zmiana pogody. Jest to potężne, długotrwałe ocieplenie powierzchni oceanu, które nie tylko nieznacznie zmienia temperaturę – ale zmienia zasady globalnej pogody na miesiące, a czasem i lata.

Ale dlaczego miałoby ci to przeszkadzać?

Ponieważ „super” El Niño to w istocie globalny przycisk resetowania systemu klimatycznego. Zakłóca wszystko, od śladów huraganów po wzorce opadów, wywołując reakcję łańcuchową, w wyniku której niektóre regiony mogą zatonąć, a inne spłonąć.

Czym właściwie jest „super” El Niño?

Aby zrozumieć skalę zjawiska, musimy najpierw zrozumieć mechanizmy leżące u jego podstaw. El Niño jest częścią cyklu El Niño-oscylacja południowa (ENSO), naturalnego procesu cyklicznego zachodzącego na Oceanie Spokojnym w pobliżu równika. Zwykle pasaty przenoszą ciepłe wody powierzchniowe w kierunku Azji i Australii. We wschodniej części Pacyfiku, u wybrzeży Ameryki, zimna, bogata w składniki odżywcze woda podnosi się z dna w procesie zwanym upwellingiem. Dzięki temu w regionie temperatura powietrza będzie niższa.

Zdarzenie El Niño ma miejsce, gdy pasaty słabną. Ciepła woda cofa się na wschód, w stronę Ameryki. Naukowcy oficjalnie ogłaszają El Niño, gdy temperatura powierzchni morza we wschodnim i środkowym równikowym Pacyfiku wzrośnie o co najmniej 0,4 stopnia Celsjusza (0,72 stopnia Fahrenheita) powyżej średniej przez pięć lub więcej kolejnych miesięcy.

„Super” El Niño wzmacnia tę podstawową sytuację.

Po pierwsze, silniejsze wiatry kumulują ciepło na zachodzie, po czym następuje jeszcze bardziej dramatyczne załamanie. Wynik? Woda staje się cieplejsza niż zwykle, tworząc ogromną masę ciepła u wybrzeży Ameryki – gigantyczny zbiornik ciepła na Oceanie Spokojnym. Energia cieplna uwalniana przez tę ciepłą wodę do atmosfery jest bardzo intensywna i wystarczająco silna, aby wpłynąć na strumienie odrzutowe oddalone o tysiące kilometrów.

Dlaczego jest to ważne dla globalnego klimatu?

Atmosfera to chaotyczny silnik. Jeśli dodasz ciepło w jednym miejscu, silnik się dostosuje. „Super” El Niño wyrzuca do Pacyfiku tak dużo ciepła, że ​​zmienia strumień strumieniowy, szybki przepływ powietrza na dużych wysokościach, który napędza systemy pogodowe na średnich szerokościach geograficznych.

To przesunięcie strumienia strumieniowego powoduje przewidywalne, ale ekstremalne zakłócenia na całym świecie.

W Ameryce Północnej zmiany są natychmiastowe i zauważalne. Zmieniony prąd strumieniowy często powoduje ulewne deszcze i powodzie na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. To nie tylko deszcz; Są to rzeki atmosferyczne, które mogą zmywać drogi i powodować osunięcia ziemi. Tymczasem w południowych Stanach Zjednoczonych zimy są zazwyczaj łagodniejsze i bardziej wilgotne, podczas gdy w regionie północno-zachodniego Pacyfiku mogą panować niezwykle zimne i śnieżne warunki. Burze z gradem i osunięcia ziemi często pojawiają się na pierwszych stronach gazet.

W Ameryce Południowej ulewne deszcze nasilają się. Prowadzi to do katastrofalnych powodzi na zachodnim wybrzeżu, w tym w takich krajach jak Peru i Ekwador.

W Azji i Australii obraz jest odwrotny. Ciepła woda pozostaje na miejscu, tłumiąc opady. Prowadzi to do długotrwałych susz. Sucha roślinność i wysokie temperatury oznaczają wysokie ryzyko pożarów. Australię i Azję Południowo-Wschodnią mogą spotkać poważne fale upałów i niedobory wody.

Dlaczego ten konkretny rodzaj El Niño ma tak nieproporcjonalny wpływ? Ponieważ wzmacnia szum tła związany ze zmianami klimatycznymi. Działalność człowieka, w szczególności spalanie paliw kopalnych, spowodowała wzrost poziomu gazów cieplarnianych, takich jak dwutlenek węgla i chlorofluorowęglowodory. Gazy te zatrzymują ciepło, podnosząc temperaturę bazową. Kiedy „super” El Niño nakłada się na już ocieplającą się planetę, ekstremalne zjawiska stają się jeszcze poważniejsze.

A co z chorobami i ekosystemami?

Konsekwencje nie ograniczają się do szkód materialnych lub nieurodzaju. „Super” El Niño jest czynnikiem wyzwalającym zdrowie publiczne i środowisko.

Rafy koralowe, czyli skaliste struktury utworzone przez zwierzęta morskie, które często żyją na rafach, są zagrożone. Kiedy wody oceanu stają się zbyt ciepłe, koralowce wypychają glony, co nadaje im kolor i pożywienie. Nazywa się to wybielaniem koralowców. Może to prowadzić do masowej śmiertelności, zakłócając ekosystemy morskie na dziesięciolecia.

Ogniska chorób również dramatycznie rosną. Związek między wodą a chorobami jest bezpośredni.

  • Cholera: Choroba bakteryjna, która dotyka… czekaj. Cholera. Choroba bakteryjna atakująca jelito cienkie człowieka, powodująca ciężką biegunkę, odwodnienie i wymioty. Jest przenoszony przez drobnoustroje (Vibrio cholera), które zanieczyszczają źródła wody kałem. Podczas zjawiska El Niño powodzie mogą zatykać systemy kanalizacyjne, prowadząc do wybuchów epidemii cholery.
  • Malaria: choroba wywoływana przez pasożyta atakującego czerwone krwinki. Pasożyt przenoszony jest na ludzi poprzez ukąszenia komarów. Wyższe temperatury przyspieszają cykl życiowy komarów, zwiększając ich tempo rozmnażania i poszerzając ich siedliska.
  • Gorączka Zachodniego Nilu (w tekście Gorączka Doliny Rift): Choroba wirusowa zidentyfikowana po raz pierwszy w Dolinie Rift w Afryce Wschodniej (uskok geologiczny powstający w miejscu pęknięcia skorupy ziemskiej). Komary przenoszą go na ludzi i zwierzęta. Chociaż ludzie zwykle doświadczają łagodnych objawów, takich jak gorączka lub zawroty głowy, zwierzęta gospodarskie często cierpią na poważne choroby, a nawet śmierć. Zwierzęta w ciąży mogą stracić płody. Należy pamiętać, że ogniska choroby często pojawiają się po ulewnych opadach deszczu, co stwarza korzystne warunki do rozmnażania się komarów.

Rola oceanu w szerszym kontekście

Często mówimy o zmianie klimatu jako o powolnym, stopniowym procesie. Jednak wydarzenia ENSO przypominają nam, że ocean jest radiatorem planety. Pochłania ogromną ilość energii.

Podczas La Niña, przeciwnej fazy cyklu, wody powierzchniowe we wschodniej części Pacyfiku ochładzają się. Często odwraca to wpływ pogody: w Ameryce Środkowej i Południowej mogą wystąpić susze, a w Australii powodzie. Ale „super” El Niño reprezentuje szczyt zatrzymywania ciepła.

Skąd wiemy, że to nadejdzie? Meteorolodzy korzystają z wyrafinowanych modeli komputerowych — programów symulujących zjawiska ze świata rzeczywistego — do śledzenia temperatury powierzchni morza i ciśnienia barometrycznego. Modele te szukają oznak słabnięcia pasatów i gromadzenia się ciepła na środkowym Pacyfiku.

Kiedy te wzorce się pokrywają, powstaje prognoza, która powinna dotyczyć wszystkich, nie tylko mieszkańców wybrzeża.

Przed nami niepewność

„Super” El Niño nie gwarantuje konkretnych katastrof w Twoim rodzinnym mieście. Zwiększa jednak prawdopodobieństwo ich wystąpienia.

Zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia cyklonów tropikalnych (silnych, wirujących burz z prędkością wiatru przekraczającą 119 kilometrów lub 74 mil na godzinę). Na Oceanie Atlantyckim są to huragany. Na Pacyfiku występują tajfuny. Wyższe temperatury powierzchni morza dostarczają więcej paliwa do intensyfikacji tych burz.

Zagraża to bezpieczeństwu żywnościowemu ze względu na susze na kluczowych obszarach rolniczych. Nadwyręża zasoby wodne w południowo-zachodnich Stanach Zjednoczonych. Zagraża różnorodności biologicznej na rafach.

Nie możemy kontrolować Oceanu Spokojnego. Nie możemy powstrzymać pasatów przed zmianą kierunku. Ale możemy się przygotować. Rozumiemy, że obserwowane przez nas zdarzenia pogodowe – powodzie, pożary, fale upałów – nie są odosobnionymi zdarzeniami. Są częścią wzajemnie połączonego systemu napędzanego tymi samymi siłami, które ogrzewają naszą planetę.

„Super” El Niño już tu jest. Pytanie nie brzmi, czy będzie to miało wpływ na świat. Pytanie brzmi, czy jesteśmy gotowi poradzić sobie z tym, co nadejdzie.

„Atmosfera to chaotyczny silnik”.

To się dopiero zaczyna.